Ustawa o osobie najbliższej. “Realna ochrona prawna ludzi, którzy kochają się i idą razem przez życie”
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie!
Jest maj 2023 r., słoneczny dzień, sobota. Dwoje kochających się ludzi spędza czas na balkonie mieszkania. Mieszkania, które formalnie należy tylko do jednej z tych osób, ale de facto jest to ich wspólny dom.
Dom, który stworzyli, wyremontowali, o który dbają i wspólnie przyjmują gości. Dom, w którym po prostu żyją, jako rodzina. Mają około 40 lat. Kto w tym wieku myśli o umieraniu? Kto w tym wieku myśli o spisaniu testamentu? To jest czas na życie. Na radość, a nie na śmierć.
Los chce jednak inaczej, zanim jeszcze ta sobota się skończy, jedna z tych osób umiera. Wkrótce do drzwi mieszkania puka rodzina zmarłego. Pyta w pogrążonego w rozpaczy partnera – czy jest testament? Kiedy pada odpowiedź, że nie ma, to słyszy prośbę, a raczej żądanie, że ma się wyprowadzić w ciągu tygodnia. Bo nie ma do tego mieszkania żadnych praw, jest dzikim lokatorem. Dostaje też zakaz przychodzenia na pogrzeb i decydowania o jego przebiegu. Ma być po bożemu… Bo co ludzie powiedzą?
Pierwszy projekt o związkach partnerskich 2003 r.
To nie jest scenariusz filmowy, chodź tak to brzmi. To jest historia wzięta z życia. Niestety nie rzadka. Takie wydarzenia mają miejsce i ta ustawa jest po to, aby takie rzeczy przestały się dziać. Aby nie odbierać ludziom prawa do żałoby, do dziedziczenia, do decydowania o tym, co stanie się z ich najbliższą osobą po śmierci.
Za nami kilka prób prawnego uregulowania związków nieformalnych. Pierwsza z tych prób w tym roku obchodzi już 23. rocznicę. W 2003 r., kiedy w referendum decydowaliśmy o naszym miejscu w UE, opartej na poszanowaniu praw człowieka, godności, praworządności i demokracji, do Senatu trafił też pierwszy projekt o związkach partnerskich autorstwa senatorki Marii Szyszkowskiej.
Dzisiejsza debata jest kolejnym etapem już zbyt długiej drogi.
Obecny projekt to efekt porozumienia
Przychodzę dziś do państwa z projektem, który jest efektem porozumienia. Dalekim od tego z czym my jako Lewica, i ja chcielibyśmy wyjść. Jednakże to my poniesiemy za to polityczną odpowiedzialność oraz polityczną cenę. Jednakże porozumienie to sztuka konsensusu, na szukaniu tego co nas łączy. I nad tym wspólnie pracowałyśmy przez wiele miesięcy z posłanką Urszulą Pasławską z Polskiego Stronnictwa Ludowego.
My politycy i polityczki jesteśmy dla ludzi. Także tych, którzy pomimo gróźb i szczucia żyją z tymi, których kochają. Tworzą nieformalne związki, w których rodzą się dzieci. To w tęczowych rodzinach jest odwaga, aby być sobą i żyć zgodnie ze swoimi zasadami. W tym poszukiwania szczęścia i spokoju.
Węgry wprowadziły związki partnerskie w 2009 r.
Tej odwagi uczą się także politycy prawicy, którzy z Budapesztu pouczają nas jak ma wyglądać społeczeństwo. Tylko nie pamiętają tego, że Węgrzy już w 2009 r. wprowadzili u siebie związki partnerskie. Ostatnie państwa UE, w których nie ma związków partnerskich to Litwa, Rumunia, Słowacja, Bułgaria i Polska. W 20 państwach unijnych są związki partnerskie, a w 16 są już małżeństwa jednopłciowe.
Zwracam się dziś do pań i panów posłów – w naszych rękach leży dziś bezpieczeństwo kilku milionów obywatelek i obywateli, którzy żyją w nieformalnych związkach. To my, politycy i polityczki musimy zrobić wszystko, aby wszyscy w Polsce czuli się po prostu bezpiecznie.
Polki i Polacy mają prawo czuć się bezpiecznie
Do tego zobowiązuje nas Konstytucja, art. 5 mówi o tym wprost – “Rzeczpospolita zapewnia prawa i wolności człowieka oraz bezpieczeństwo swoich obywateli”.
Projekty ustaw, które dzisiaj Państwu przedstawiam to bezpieczeństwo gwarantują. Właśnie tym obywatelom, którzy dzisiaj żyją w nieformalnych związkach. Dzięki umowie zawartej u notariusza i zarejestrowanej w Urzędzie Stanu Cywilnego będą miały te osoby wpływ na swoje prawa, ale i łączące się z nimi obowiązki. W sferze majątkowej, osobistej i rodzinnej.
Te ustawy to istotny krok na drodze wyrównywania praw osób żyjących w nieformalnych związkach, zgodnie z zasadą równego traktowania w życiu rodzinnym i społecznym. Tego znów wymaga od nas Konstytucja, tym razem art. 32.
Ta ustawa nikomu niczego nie zabiera
Ta ustawa nikomu niczego nie zabiera, niczego nikomu nie narzuca, ale wielu osobom daje poczucie godności i bezpieczeństwa. Głosując za tą ustawą każdy z nas będzie musiał podjąć decyzję – czy chcemy, aby w sytuacji granicznej choroby, śmierci lub wypadku państwo stanęło po stronie ludzkiej godności, równości i bezpieczeństwa?
Czy też chcemy, aby państwo odwracało wzrok, zasłaniając się luką w prawie?
To my będziemy podejmować decyzje, które nie dotyczą abstrakcyjnych paragrafów, ale codziennego życia setek tysięcy osób, ich godność i bezpieczeństwa. Pewności tego, że państwo ich nie zostawi, kiedy wydarzy się coś złego.
Tak wygląda prawdziwe państwo opiekuńcze, działa, aby ułatwiać życie, a nie je utrudniać.
Rządowy projekt ustawy, nad którym pracowaliśmy przeszło dwa lata ma jeden podstawowy cel – dać realną ochronę prawną ludziom, którzy żyją razem, kochają się i idą razem przez życie; prowadzą wspólne gospodarstwo domowe niezależnie od płci.
Umowa o wspólnym pożyciu
Projekt wprowadza do polskiego prawa nową umowę cywilnoprawną – umowę o wspólnym pożyciu, zawieraną przed notariuszem przez dwie pełnoletnie osoby. Po jej zawarciu i zarejestrowaniu USC, obie osoby uzyskują status osoby najbliższej w związku. Czyli wreszcie przestają być dla państwa obcymi sobie ludźmi, a staną się zaopiekowaną przez państwo rodziną.
Ta umowa daje możliwość wspólności majątkowej, wspólnego rozliczania podatków – o ile zdecydują się na to. Zwolnienie od spadków i darowizn, prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania, dostęp do informacji o stanie zdrowia i dokumentacji, prawo do podejmowania decyzji medycznych.
Jednocześnie projekt nie wprowadza adopcji, czy też przysposobienia dziecka partnera. Nie w nim także, nad czym ubolewam, przepisów dotyczących pieczy bieżącej.
Projekt poszerza zakres uprawnień do ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, zasiłku opiekuńczego, odszkodowań po śmierci partnera. W Polsce żyje dziś pół miliona par w nieformalnych związkach, to jest około 8 procent wszystkich rodzin. Nie jest więc to margines.
Wyobraźmy sobie Ewę i Piotra, dwudziestolatków z niewielkiej miejscowości koło Lublina. Ewa po rozwodzie zostaje z dwójką dzieci, poznaje Piotra, też rozwodnika. Wspólnie decydują się iść razem przez życie, tylko już bez ślubu. My wszyscy, od prawa do lewa, znamy takie pary.
Statystyki nie kłamią, od lat liczba małżeństw maleje
Dlaczego nie chcą ślubu? Nie mnie decydować. Bo się sparzyli, bo się zastanawiają czy na pewno zostaną ze sobą na całe życie. Statystyki nie kłamią, od lat liczba małżeństw maleje, a liczba rozwodów rośnie.
Ewa i Piotr tworzą rodzinę, żyją we wspólnym gospodarstwie domowym, dzielą się wydatkami, razem troszczą się o dzieci. Tylko w dokumentach państwowych wciąż są kawalerem i panną, a dla siebie ludźmi obcymi.
Po wejściu w życie tej ustawy, Ewa i Piotr będą mogli przed notariuszem zawrzeć umowę o wspólnym pożyciu, wspólnie rozliczać się z podatków oraz korzystać z pełnej ochrony w obszarze podatkowym, ubezpieczeniowym i socjalnym. Bez konieczności zmiany swoich osobistych przekonań, dotyczących małżeństwa.
To jest także wyraz szacunku dla różnorodności form życia rodzinnego, ale też wyraz elementarnej sprawiedliwości – takie same obowiązki wobec państwa, ale i podobna ochrona z jego strony. Na tym przecież ma polegać równość.
Albo Marta i Ania, które od kilkunastu lat żyją razem, spłacają wspólny kredyt, wychowują syna jednej z nich poprzedniego związku. Takich rodzin jest w Polsce naprawdę wiele. Pracują, płacą tu podatki, wszyscy od lewa do prawa znamy takie rodziny.
Dla sąsiadów i rodziny Marta i Ania są parą, ale dla państwa w najważniejszych momentach wciąż pozostają obcymi ludźmi. Kiedy Marta trafia do szpitala nieprzytomna po wypadku, Ania może zostać odesłana spod drzwi oddziału z kwitkiem, ponieważ formalnie nie jest rodziną. Gdy lekarz wyjdzie na korytarz może szukać “prawdziwych krewnych” lub “prawdziwej rodziny”.
Gdyby Marta zmarła, Ania pomimo, iż przez lata wspólnie budowały swój dorobek, zapłaci wysoki podatek od spadku, jakby była daleką znajomą, a nie partnerką, z którą dzieliła życie.
Nasza ustawa mówi im wreszcie – państwo widzi Wasz związek i daje Wam narzędzia byście się chroniły i wspierały nawzajem. Dzięki umowie o wspólnym pożyciu Ania będzie dla Marty osobą najbliższą. Z prawem do informacji medycznej, prawem do decydowania w nagłych sytuacjach, do korzystania ze wspólnego mieszkania, do renty rodzinnej oraz odszkodowań po śmierci partnerki. A także do zwolnienia z podatku od spadków i darowizn. I to jest różnica pomiędzy samotnością i lękiem o przyszłość, a poczuciem bezpieczeństwa w najtrudniejszym momencie.
Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Przybyszewska i inni jasno stwierdził, że brak jakiejkolwiek formy uznania i ochrony prawnej związków jednopłciowych narusza art. 8 Konwencji, czyli prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, a Polska ma obowiązek stworzyć konkretne ramy prawne dla tych par. Nasz projekt jest odpowiedzią na ten obowiązek, ale przede wszystkim jest odpowiedzią na ludzkie historie. Ich radości, smutki i na konstytucyjną zasadę równego traktowania.
Ten projekt nie jest rewolucją obyczajową
Jest także dowodem na to, że mimo różnic w koalicji 15 października, współpracujemy i szukamy porozumienia, ale nie dla dobra własnego, tylko dla dobra obywateli. Moim marzeniem jest wprowadzenie równości małżeńskiej albo ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Ale dzisiaj mówimy o tym co jest możliwe tu i teraz. O tym co może dać obywatelom i obywatelkom, którzy najbardziej potrzebują realnej ochrony. Zamiast nabijać sobie polityczne punkty, kolejnym biciem piany.
Ten projekt nie jest rewolucją obyczajową, ani zamachem na małżeństwo, ale wypełnieniem zobowiązań, które nakłada na nas polska Konstytucja. Art. 1 mówi o tym, iż Rzeczpospolita jest dobrem wszystkich obywateli. Art. 5 mówi o tym, iz Rzeczpospolita zapewnia prawa i wolności człowieka oraz bezpieczeństwo swoich obywateli. Jest w końcu art.32, który zabrania dyskryminowania kogokolwiek w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym.
Przed nami kilkanaście tygodni prac w Izbie nad tym, aby wyczekiwana od 23 lat ustawa była jak najlepsza i zabezpieczała najważniejsze potrzeby osób w nieformalnych związkach.
Pamiętajcie, że będzie na nas patrzyła cała Polska, a także Europa. Każde Wasze słowo oraz podniesienie ręki, przejdą do historii. Zastanówcie się po której stronie chcecie być.
Nie byłoby nas tutaj, gdyby nie odważne pokolenia osób LGBT, które od ponad dwóch dekad walczą o widzialność oraz bezpieczeństwo swoich rodzin. Aniu, Gosiu, Mirku, Jacku, Marto, Tomku, Kubo i Ewo – dziękuję Wam za lata ciężkiej pracy i Waszą odwagę.
Wysoki Sejmie!
Dzisiaj możemy powiedzieć osobom żyjącym w związkach jednopłciowych – państwo wreszcie Was widzi, uznaje Waszą rodzinę i daje Wam realną ochronę prawną – w szpitalu, w urzędzie, w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, w sądzie, przy dziedziczeniu mieszkania, które wspólnie spłacaliście.
Możemy też powiedzieć tysiącom par różnopłciowych, które z różnych przyczyn nie zawarły małżeństwa, że ich wkład w wychowanie dzieci, w pracę opiekuńczą, w budowanie wspólnego domu będzie traktowane z taką samą powagą, jak dotąd małżonków.
Proszę wysoki Sejm o skierowanie tego projektu ustawy do dalszych prac w komisjach. To jest ustawa o równości i bezpieczeństwie oraz o tym, aby nikt kto w Polsce kocha i bierze odpowiedzialność za drugiego człowieka, nie był już dla tej drugiej osoby człowiekiem obcym, a dla własnego państwa nikim.
Katarzyna Kotula, ministra w KPRM
Sejm, 12 lutego 2026 r.
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu
Lewica W mediach
Anna Maria Żukowska
Popołudniowa Rozmowa / RMF FM
Krzysztof Śmiszek
Woronicza 17 / TVP Info
Tomasz Lewandowski
Śniadanie Rymanowskiego / Polsat News
